| Rocznica |
| Poniedziałek, 14 Grudzień 2009 15:10 | |||
|
Mija kolejna rocznica 13 grudnia. Hołd ofiarom składają politycy, wygłaszają deklaracje, potępiają, ubolewają, oświadczają, czyli to, co potrafią robić najlepiej. Jak dochodzi do konkretów jest gorzej? Czy zmieniła się sytuacja emerytów, którzy rzetelnie i uczciwie pracowali w tamtych i tych czasach? Poziom ich świadczeń jest daleki od przyzwoitości. Metoda waloryzacji zadziwi każdego. Kto ma małą emeryturę będzie miał taką waloryzację, kto dużą ten dużą waloryzację? I ani ocena stanu wojennego ani nowe zasady emerytalne funkcjonariuszy SB tego nie zmieni. To zadanie dla polityków. Ale zadanie trudne może nawet za trudne. Łatwiej jest wziąć niż dać. Żeby, zatem poprawić humor tym wszystkim biednym emerytom najlepiej zabrać innym. Niesłusznym. Nie WINNYM, ale niesłusznym. Łatwiej jest ocenić niż udowodnić. Zabrać w imię sprawiedliwości - wszystkim. Zasada państwa prawa i systemu sprawiedliwości mówi o obowiązku dowodzenia i skazania winnego przestępstwa. Odrzuca zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Zasadę, która mogłaby doprowadzić do sytuacji, w której odpowiedzialność za popełnione na ulicy X przestępstwo poniósłby nie sprawca, ale wszyscy, którzy tam mieszkają. Łatwizna. Wina i kara jest przypisana do sprawcy. Nie jest to ani łatwy ani prosty proces. Ta trudność jest właśnie przeszkodą w dokonywaniu się sprawiedliwości. Uzasadnieniem łamania zasad państwa prawa. Usprawiedliwieniem gwałtu i własnej słabości. Niemocy i nieumiejętności stanowienia prawa sprawiedliwego choćby i surowego. Prawa, które mówi, że w drodze procesu, oceny dowodów dokonuje się osąd i wydaje wyrok. W drodze cywilizowanej i jawnej procedury ocenia się zachowanie sprawcy jego winę i wymierza sprawiedliwą karę. Karę za przestępstwo. Samo zamieszkiwanie na ulicy lub w domu gdzie dokonano gwałtu, zabójstwa czy kradzieży nie jest i nie może być podstawą skazania. Jeśli urzędnik skarbowy działał na szkodę obywatela (sprawa Kluski) to przecież nie wszyscy którzy pracują z nim w tym urzędzie powinni ponieść odpowiedzialność ale ON sam. W rocznicę STANU WOJENNEGO z nazwy, historii i faktów wynika, że był to wojskowy zamach stanu, odpowiedzialność mają ponieść nie sprawcy gwałtów, przestępstw, których dokonali na indywidualnych pokrzywdzonych, ale wszyscy. SB to przecież nie tylko sprawcy zabójstwa księdza Jerzego, inwigilacji opozycji czy innych zbrodni. To także ci, którzy nie mieli z tymi godnymi potępienia czynami nic wspólnego. Administracja, ochrona przemysłu, paszporty, logistyka. Funkcjonariusze tak jak dzisiaj istniejący w każdej formacji, bez których nie mogą one działać. PRL wydawał dokumenty paszportowe potrzebne do przekroczenia granicy. Dzisiaj wydają je Urzędy Wojewódzkie. Zmieniła się organizacja państwa, ale funkcja wydawania i rejestracji nie. Co wspólnego z polityką i prześladowaniem mają urzędnicy dzisiaj? Co wspólnego z przepisami dotyczącymi wydawania dokumentów paszportowych?. Może ich sympatie, może ich nominacje z czasem staną się ich balastem. Państwo, którego metody działania funkcjonariuszy potępiamy zmieniliśmy na to, które ustanowiło nowe prawo. Takie, które ma być lepsze od tamtego. Państwo powołało także nowe służby. W tym państwie zdarzyła się niejedna „afera” gruntowa, prowokacja Helska. Czy winien jest urząd i urzędnicy, którzy w nim pełnią służbę? Nie wszyscy, jeden? Dwóch? Więcej? Ale nie wszyscy. Zwolnimy, skażemy wszystkich? Nie. I słusznie. Złapmy winnych i ich ukrajmy. Nawet to potępiane za grzechy przeszłości państwo w okresie terroru stanu wojennego nie zwalniało z pracy wszystkich członków uznanego za wrogi systemowi związku zawodowego. Jakkolwiek by na nie patrzeć mogli w nim działać obrońcy jak choćby (wymienię tylko jednego) Jan Olszewski. Przecież występował jako obrońca przed Sądem - w procesach. Szkoda tylko, że tych obrońców było tak niewielu. Choć system był „ułomny”, ale działał jako system wymiaru sprawiedliwości. Różnie go można oceniać, karykaturalny, marionetkowy, ale Sąd kierował się prawem opartym na indywidualnej ocenie. Nie na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej - każdy należący do Solidarności – winien. Wątpliwa to satysfakcja dla ofiar, że sprawców nie ujęto. Nie zbadano ich postępowania. Nie zaciągnięto przed oblicze sprawiedliwości. Nie osądzono i nie skazano. Sprawców ich łez, bólu, straty. Zamiast tego uznano winnych, których nie widzieli na oczy, którzy może byli ich sąsiadami, o których nie słyszeli i nie powiedzą, złego słowa. Miałem zaszczyt być radnym I Kadencji Rady Miejskiej w Bytomiu. Jako policjant. W ławach Rady zasiadali opozycjoniści, działacze Solidarności tej podziemnej także, KPN-u. Wspominali przeszłość i bezpiekę. Nie jako całość, ale tych, z którymi się zetknęli. Znali nazwiska i pamiętali zachowania niektórych podczas przesłuchań, przeszukań i innych budzących niedowierzanie czynności. Ale też mieli słowa sprawiedliwe dla tych, którzy mimo tego, że byli esbekami byli ludźmi, którzy w pełni zasłużyli na to miano. Szanowali ich - wtedy opozycjonistów, ludzką godność. Działali w oparciu o przepisy, które zawsze wykonują ludzie. I to ludzie je łamią i łamali. Nie wszyscy, ale, konkretni. Ci konkretni mają ponieść odpowiedzialność i karę. Taka ma być sprawiedliwość państwa, które chce rozliczyć przeszłość. Prawo stanowi o systemie wartości, które chroni, uczy odpowiedzialności, chce wskazywać i eliminować ( na czas przewidziany wymiarem kary, lub pozbawiać praw) ze społeczeństwa sprawców, którzy to prawo stanowione dla dobra tego społeczeństwa łamią. Prawa stanowią i wykonują ludzie. Nieumiejętność wyposażona w atrybuty władzy zamienia się w arogancję. Ta jest o krok bliżej łamania praw w imię pojmowanej przez władzę …” sprawiedliwości społecznej…” Dalej są już tylko polowania na czarownice, wskazywanie wrogów ustroju, systemu – władzy. Marnujemy ofiary walki o wolność, idee, które jednoczyły nas w oporze nawet tym biernym. Łamiąc prawa do obrony, domniemania niewinności poszanowania praw nabytych powoli stajemy się karykaturą samych siebie sprzed lat. To nie wszystko. Dziwi nas apatia i absencja wyborców. Opluci, wyszydzani, trybuni ludowi tamtych lat, obrońcy wolności, autorytety ośmieszone i zbrukane pomówieniami i zawiścią są zmęczone odpieraniem ataków i dementowaniem plotek. Gdzie dziś są?. Gdzie są ich następcy? Przestajemy wierzyć, że możemy to zmienić. Wolność i godność. Prawo do uczciwego procesu to prawa niezbywalne. Także i prawa tych funkcjonariuszy aparatu państwowego, którym prawo wymierzyło niesprawiedliwą, bo opartą o zasadę odpowiedzialności zbiorowej, karę. Państwo zrzuciło z siebie wysiłek i odpowiedzialność za ujęcie i skazanie sprawców. Powiedziało TO ONI. I umyło ręce. A ofiarom pokazało arenę i igrzyska. Z rozbrajającą szczerością mówi nawet, że zaoszczędziło w ten sposób pieniądze. To jest fakt i tylko o to chodziło. Niewielu jest uczciwych, sprawiedliwych ludzi, którzy będą czerpać z tego satysfakcję. Nie wierzę, że nastała powszechna radość w domach tych, których nie skrzywdził esbek X z tego powodu, że od jutra będzie miał emeryturę nie jak każdy zatrudniony w systemie powszechnym tylko taką jak za okres bezskładkowy. Nie przybędzie od tego potraw na świątecznym stole, listonosz nie przyniesie większej emerytury w przyszłym miesiącu. Wierzę że ucieszy to tylko tych którzy karmią się zawiścią i tych których cieszy każda krzywda innych. To nie ostatnia rocznica i może nie ostatnie igrzyska. Niezadowolenie będzie rosło i będą następne ofiary. Tak jak będą potrzebne następne pieniądze „oszczędności” PRL to nie tylko esbecja. To nauczyciele historii, którzy kłamali o Jałcie, Katyniu, Stalinie, „ zwycięstwie” pod Lenino, propedeutyki i nauki o społeczeństwie a nawet Przysposobienia Obronnego – NATO wróg, amerykańskie siły imperialistyczne itp. retoryka socjalistycznego systemu edukacji. To Telewizja z redaktorami i dziennikarzami zakłamującymi rzeczywistość. Realizującymi socjalistyczną propagandę. Karmiącymi niewinne społeczeństwo jadem kłamstw o przyjaźni polsko radzieckiej, ukrywającymi zbrodnie komunistyczne jak to się dzisiaj zwykło mówić. To Towarzystwa Przyjaźni Polsko Radzieckiej z propagandą rozsiewaną wśród niewinnej młodzieży Funkcjonariusze PZPR przewodniej siły narodu i ciemiężcy a także jej członkowie, którzy swoim członkostwem popierali bezprawie i terror aparatu bezpieczeństwa Aktorzy i artyści uświetniający koncerty i Akademie „ ku czci” uwiarygodniający swoją obecnością komunistyczny reżim nadając mu humanistyczny pozór systemu służącemu człowiekowi Pracownicy Głównego Urzędu Statystycznego podający fałszywe wyniki gospodarki socjalistycznej i osiągnięcia kolejnych planów pięcio i więcej letnich Wzbudzający tym w społeczeństwie podziw i strach przed potęgą władzy i propagujący w ten sposób sukcesy kierownictwa Patrii To wreszcie my milicjanci funkcjonariusze aparatu terroru łapiący złodziei i rozkojarzy, którzy walczyli ten sposób z przedstawicielami establishmentu partyjnego okradając (tylko) ich i (tylko) ich mieszkania czy peerelowskie zakłady pracy, podkopując fundamenty znienawidzonej gospodarki socjalistycznej i walcząc z systemem I na końcu obywatele, którzy co potwierdzą dokumenty historyczne biorąc udział w wyborach do Sejmu, organów samorządu popierali system, bo wiadomo, kto kandydował Jeszcze tyle do zrobienia, jeszcze tyle do zaoszczędzenia państwu wypłat emerytur. Tylko trochę wysiłku i wyobraźni. To nie Orwell, powiecie, a ja zapytam, dlaczego? To możliwe. Jednym zabrali dzisiaj za nic mając zasady państwa prawa, konstytucję, moralność, naukę społeczną AUTORYTETU, przyzwoitość czy wiarę, której jak mówią są posłuszni. Zabierając wdowie rentę po mężu ( dokładnie obniżając ją jakby on nigdy nie pracował do poziomu 0,7 za każdy rok), o którego pracy nie miała zielonego pojęcia, państwo ukarało za przestępstwa SB, kogo? Taką samą zasadę zastosowało do byłego funkcjonariusza SB, który dopuścił się karygodnych i godnych pogardy czynów wobec nie jednego a wielu ludzi. To zasada sprawiedliwości? To nie Orwell? Może, może nawet on by tego nie wymyślił. Odwet, zemsta to nie jest sprawiedliwość w kraju cywilizacji europejskiej. Nienawiść, zazdrość nie zjednoczą nas w miłości do Tej, która jest jak mawiali wielcy patrioci jest naszą Matką. Podziały, różnice podniesione do rangi idei opierają się nie na poczuciu wspólnoty. Ugruntowują granice między ludźmi. Granice elektoratów, które wyznacza obrona własnych interesów i praw. Kiedyś w historii systemów państwowych i politycznych funkcjonowały grupy wrogów publicznych, na których spadały wszelkie winy na biedę, bezrobocie, niesprawiedliwość. Państwa tworzą prawa, które tych wrogów piętnują. Jeśli zabraknie w nich zasad sprawiedliwości…. Trybunał Konstytucyjny zbada skargę na ustanowione prawo. Skargę złożoną przez osamotnionych w swym działaniu kilku ludzi, których, w co głęboko wierzę celem jest sprawiedliwość. Martwi mnie brak głosu innych, którzy prawo rozumieją. Także tych, którzy odwołują się do nauk społecznych i pamięci AUTORYTETU. Swoim milczeniem dają dowód własnej małości i braku rozumienia nauki, którą, głoszą. Dzisiaj odwaga i prawość ( ciekawe ile osób rozumie znaczenie tego słowa) wyszły z mody. Moralność jest na usługach PR. Ma swoją cenę. Piszę o tym, bo trudno jest mi pogodzić się takim jak ten rodzajem sprawiedliwości i takim sposobem myślenia o państwie. Piszę, bo choć nie jestem żadnym „autorytetem”, ale mam 54 lata. Żyłem w tamtym systemie i w obecnym. Swój głos uważam to za obowiązek. Nie zgadzam się na milczące przyzwolenie. Nie chcę się bać, bo korzystam z owoców walki tych, których nie ma. Po to właśnie żeby rocznica ich ofiary nie poszła na marne. Nie zbrukam ich pamięci myślą, że walczyli po to by odbierać innym i mieć dla siebie, by posiąść władzę i wykorzystywać ją przeciw innym.
Roman Wierzbicki Przewodniczący ZW NSZZ P Katowice
Skomentuj:
|