|
Stało się ! DEZUBEKIZACJA ZOSTAJE. Tak zdecydował Sąd Konstytucyjny na posiedzeniu 24 lutego 2010 r. Wzięło w nim udział 14 z 15 sędziów SK. Sąd podchodził do tego tematu już po raz drugi, co świadczy o różnicy zdań członków jego składu. Za pierwszym razem (13-14 stycznia br.), głosy rozłożyły się po połowie, 24 lutego wyrok zapadł różnicą 9:5. Pięciu sędziów TK (profesorowie: Adam Jamróz, Ewa Łętowska, Marek Mazurkiewicz, Mirosław Wyrzykowski i prezes TK Bohdan Zdziennicki) zgłosiło bowiem tzw. zdania odrębne, a więc głosowało za uznaniem ustawy dezubekizacyjnej za niezgodną z Konstytucją RP. Trybunał większością głosów wyłączył spod działania ustawy tylko członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i to wyłącznie ze względów formalnych, gdyż uznał WRON za organizację działającą pozaprawnie, której celem było podtrzymanie władzy reżimu wrogiego prawom człowieka. Nieliczna grupa wojskowych z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele odzyskała więc prawo do pełnych emerytur. Wszyscy inni funkcjonariusze organów bezpieczeństwa państwa PRL, którzy odeszli na tzw. emerytury policyjne, utracili je częściowo, w świetle polskiego prawa - bezpowrotnie. Za uznaniem konstytucyjności ustawy dezubekizacyjnej w całości wypowiedzieli się zarówno przedstawiciel Sejmu, poseł Grzegorz Karpiński, jak i przedstawiciel prokuratora generalnego - prok. Andrzej Stankowski, który na pytanie prezesa Bohdana Zdziennickiego, czy dopuszczalna jest zmiana prawa, której ideą jest rozliczanie się z minionym systemem po 20 latach, odpowiedział, że już wcześniej parlament uchwalił ustawę, która przesunęła terminy przedawnienia karalności przestępstw popełnionych przez funkcjonariuszy służb mundurowych PRL, jakie nie były wcześniej ścigane z przyczyn politycznych. W tej sytuacji – zdaniem prok. Stankowskiego – „dopuszczalne są nowelizacje dotyczące emerytur”. Wydaje się więc, że wysoki reprezentant wymiaru sprawiedliwości zrównał niejako wszystkich esbeków z przestępcami. Wyrok uzasadniał sędzia TK prof. Andrzej Rzepliński, który był w tej sprawie sędzią sprawozdawcą, a więc przygotowywał jego projekt. Odnosząc się do podnoszonej przez wnioskodawców, posłów Lewicy, kwestii, jak potraktować funkcjonariuszy SB zweryfikowanych pozytywnie i pracujących później w służbach III RP, zauważył, że ich nowe zatrudnienie nie oznaczało kontynuacji służby, a więc – przyjęcie do służby w UOP nie było świadectwem moralności. W ten sposób, nie odnosząc się do kwestii prawnych, sprowadził sprawę do rozważań o winie i niewinności, co – jak się wydaje – bliższe jest zagadnieniom z zakresu etyki. Trybunał uznał również, że w ustawie nie naruszono prawa do zabezpieczenia społecznego, bo nie pozbawiono emerytów SB środków do życia. Powołał się przy tym na średnią wysokość emerytury policyjnej, tyle, że… dotyczącą grudnia 2009 r., zanim wprowadzono w życie proceder obcinania emerytur. Operując pojęciem „oficerów SB”, zapomniał, że emerytury ograniczono również licznym w tej służbie chorążym i podoficerom zajmującym niżej opłacane stanowiska wykonawcze. Obniżenie emerytur byłym funkcjonariuszom organów bezpieczeństwa państwa PRL - zdaniem sędziego sprawozdawcy – nie miało na celu ich poniżenia. Czy nie jest jednak poniżeniem, jeżeli za lata służby otrzymują oni obecnie emerytury według przelicznika 0,7, jakiego nie zastosowano dotychczas wobec nikogo, kto pracował ? Trybunał uznał, że nie naruszono praw nabytych i zaufania obywatela do państwa, gdyż prawa socjalne mogą zostać zmienione na niekorzyść w imię innych wartości konstytucyjnych. Stwierdzając, że ustawa nie jest też formą kary, uznał, że ustawodawca może stanowić prawo w oparciu o moralną ocenę przeszłości. O ile pamiętam, uczono mnie, że właśnie takie były przesłanki, którymi kierowali się m.in. twórcy nowego prawa u zarania Polski „ludowej”. Piątka sędziów, która złożyła zdania odrębne, zakwestionowała całe orzeczenie. Sędziowie ci akcentowali zwłaszcza, że zweryfikowani pozytywnie funkcjonariusze SB mieli – potwierdzone przez komisje – właśnie moralne kwalifikacje do służby w nowej Polsce i że obiecano im, że będą w III RP traktowani tak samo, jak inni mundurowi. Sędzia Ewa Łętowska zanegowała mechanizm obniżania świadczeń. Sędzia Marek Mazurkiewicz przypomniał uzasadnienie wyroku w sprawie ustawy lustracyjnej, w którym Trybunał Konstytucyjny słusznie uznał, że rozliczanie przeszłości nie może służyć represji i że demokratyczne państwo prawa do likwidacji skutków panowania niedemokratycznego reżimu nie może używać metod tego reżimu. Sędzia Mirosław Wyrzykowski zwracał uwagę na fakt wprowadzenia rozliczania dopiero po 20 latach od zmiany ustroju i zauważył, że ten wyrok może w przyszłości otworzyć drogę do rozliczeń motywowanych względami nie prawnymi, lecz politycznymi, światopoglądowymi, czy religijnymi. Sędzia Adam Jamróz podkreślał, że wyrok likwiduje zasadę indywidualnej oceny odpowiedzialności, jedną z naczelnych zasad demokratycznego państwa prawnego. Prezes TK sędzia Bohdan Zdziennicki przypomniał, że rezolucje Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z 1996 r. wyraźnie stwierdzają, że celem rozliczeń z przeszłością ma być zabezpieczenie demokracji przed powrotem totalitaryzmów. Uznał też, że zasada sprawiedliwości społecznej – a na nią głównie powoływali się twórcy ustawy dezubekizacyjnej – nie może być sprowadzona do sprawiedliwości dziejowej. Ewa Siedlecka w swym komentarzu w „Gazecie Wyborczej” z 25 lutego br. napisała, że: „ Uzasadnienie tego wyroku neguje dotychczasowe orzecznictwo Trybunału dotyczące rozliczeń z przeszłością. (…) Powiało IV RP. Nie tylko dlatego, że Trybunał podżyrował ustawę wypływającą z jej ducha. Przede wszystkim dlatego, że uzasadnienie napisane jest w duchu ideologii, a nie prawa.” Nic dodać, nic ująć. Marcel Tabor
|