Home Aktualności Odp. na artykuł w "Gazecie Wyborczej"
 
Odp. na artykuł w "Gazecie Wyborczej"
Poniedziałek, 15 Listopad 2010 14:15
 Katowice, 15 listopada 2010 r.

 

                                               Szanowny Pan

                                               Adam Michnik

                                               Redaktor Naczelny

                                               „Gazeta Wyborcza”

ul. Czerska 8/10
                       00-732 Warszawa

 

                         Imieniem Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów Zarządu Wojewódzkiego w Katowicach, w związku z treścią artykułu pt. „Chorowity mundur. Zamiast pracy wycieczka albo dorabianie do pensji” opublikowanego na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” z dnia 8 listopada 2010 roku oraz w jej wydaniu internetowym, na podstawie art. 31 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku – Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 z późn. zm.) oczekuję opublikowania w ustawowym terminie załączonej „Odpowiedzi” stanowiącej reakcję – reprezentowanej przez nasz Związek – części środowiska policyjnego na zamieszczone w przytoczonym wyżej artykule informacje oraz oceny.

 

Z poważaniem,

 Załącznik:

         treść „Odpowiedzi”.

 

Odpowiedź

 

 8 listopada br.  „Gazeta Wyborcza” w artykule L. Kostrzewskiego i P. Miączyńskiego postawiła tezę: „Mundurowi na lewych zwolnieniach. Zamiast pracować jeżdżą na wycieczki…”, do której jako reprezentant części środowiska policyjnego chciałbym się odnieść.

Charakter służby policjanta - chociaż mowa w publikacji także o żołnierzach, celnikach, strażnikach granicznych, funkcjonariuszach BOR, CBA i ABW – wymaga, aby społeczeństwo zawody te darzyło zaufaniem potrzebnym do wykonywania ich obowiązków. Formułowanie opartych na uogólnieniach zarzutów o „lewych zwolnieniach” czy o tym, że policjanci ”uciekają na chorobowe, a następnego dnia wyjeżdżają na wycieczkę albo sobie dorabiają…” temu zaufaniu z pewnością nie sprzyja. Tym to smutniejsze, że właśnie wojsko czy policja w wielu badaniach cieszą się największym zaufaniem społecznym. Pewnie po zapoznaniu się z tym artykułem to zaufanie nie wzrośnie.

Może jednak spróbujemy, co nieco osłabić skutki tej publikacji i przytoczyć kilka argumentów.

Powoływany przypadek i stwierdzenie, że „w Komendzie wiedzieli, że są fikcyjne”. Skąd wiedzieli? Nie wiadomo. W złym świetle stawia on przede wszystkim przełożonych. Wiedząc o podejrzeniu popełnienia czynu zabronionego nie zareagowali, mimo ciążącego na nich obowiązku. Jakiego? Pewnie wiedzą, a jeśli nie to ktoś powinien się zastanowić czy mogą dalej być przełożonymi. „Fikcyjne” sugeruje, że niezgodne z prawem. Zatem należało podjąć w tej sprawie właściwe czynności, a nie tolerować bezprawie.

Dalej - „ile zwolnień jest fikcyjnych? Nikt tego nie wie…” Skąd, zatem ten alarmistyczny ton i przekonanie, że z powszechnością tego zjawiska mamy do czynienia? Pewnie tak jak wszędzie. JA MYŚLĘ. A powinno być JA WIEM. Skoro nikt tego nie wie, skąd wiedzą autorzy? Żeby być rzetelnym w swojej pracy i publicznie prezentować taki rodzaj ”wiedzy” nie wystarczy mieć przekonanie, trzeba czegoś więcej od domysłów. Policjantowi nie wystarczy mieć przekonanie o winie podejrzanego. Musi mieć dowody. Panom nie są one potrzebne, podobnie jak cytowanemu Ministerstwu. O co zatem chodzi? Jak nie wiadomo, to i tak wszyscy wiedzą. O pieniądze. O ratunek dla budżetu. Ile jeszcze da się ze służb mundurowych wycisnąć? W ubiegłym 2009 roku z samej Policji 1 mld 300 mln ze środków na tzw. rzeczówkę. W tym roku nic, za wyjątkiem braku waloryzacji mnożnika kwoty bazowej. Z budżetu policji już się nie da, bo ledwie zipie. Policja deficyt własnego budżetu finansuje z wakatów - ok. 6 tysięcy średniorocznie. Ile w u ubiegłym roku „oddał” MON? Pewnie niemało, ale za mało. Co zatem robić? Wiemy już o projekcie zmiany Rozporządzenia MSWiA o zasadach przyznawania równoważnika w zamian za umundurowanie. Ma przynieść wymierne korzyści poprzez wydłużenie czasu używania sortów. To jeszcze mało. Więc za L-4 policjant otrzyma 80%. Jak się go postraszy, to nie będzie chorował. Paradoksalnie utyskując nad „armią” 6 tysięcy chorych policjantów nikt nie wspomniał, że jest tyle samo wakatów. Absencja chorobowa przy 102 tysiącach etatów na poziomie 6% to raczej nie jest rekord. Sześć tysięcy wakatów to znaczy, że są miejsca, w których policjant musi pełnić służbę za tego, którego po prostu nie ma. I o ile na stan zdrowia policjanta mamy mniejszy wpływ, to na stan zatrudnienia bez wątpienia całkowity. Dlaczego zatem mamy wakaty? Mamy je mimo gotowych kandydatów spełniających wymagania zdrowotne po wszelkich badaniach i procedurach. Mogą zaczynać od jutra. Wydaliśmy na te procedury w samym śląskim garnizonie setki tysięcy złotych, a w kraju może nawet miliony. Stan etatowy wynika z budżetu, który ustala go na poziomie około 102 tysięcy. Ta liczba nie bierze się z niczego. Zostaje wyliczona na podstawie szeregu wskaźników. Dlaczego mimo środków przyznawanych w budżecie państwa na zatrudnienie policjantów, co rok brakuje ich kilka tysięcy? Lejąc krokodyle łzy nad złymi policjantami Ministerstwo nic o wakatach nie mówi. Nie bez powodu. Niewykonywanie ustawy budżetowej jest obarczone odpowiedzialnością. Ilość pełniących służbę policjantów ma wpływ na poziom bezpieczeństwa. Może jest on wysoki (jak wynika ze statystyki), choć zastanawiający. Ale mógłby być może wyższy, gdyby stan policji wnosił rzeczywiście 102 tysiące funkcjonariuszy w służbie. Mało kto zna normatyw regulujący czas służby. Wynika on z art. 33 Ustawy o Policji i brzmi następująco: „czas pełnienia służby policjanta jest określony wymiarem jego obowiązków z UWZGLĘDNIENIEM prawa do wypoczynku”. Jakie to cywilizowane, prawda? Z uwzględnieniem i to wszystko. Rocznie policjanci wysługują kilka milionów nadgodzin. Nie otrzymują gratyfikacji, jak w cywilnej pracy regulowanej prawem. Mogą odbierać „wolne”. Mogą, bo nie zawsze ze względu na powołany przepis ustawy to się im udaje. Powszechna jest wiedza o wypaleniu zawodowym, przeciążeniu służbą. Z jakich powodów łatwo się domyśleć. W Policji brakuje środków na medycynę pracy, profilaktykę, ochronę osobistą. To nie patologia?  Zapewne zdarzają się przypadki, o których mowa w tym artykule. Ale stawianie tezy o powszechności tego zjawiska to nadużycie. Nowelizacja przepisów pewnie ich nie wyeliminuje. Dla kogoś, kto chce być na L4 ze znanych sobie powodów te 20% będzie elementem skalkulowanego kosztu, a nie powodem do cudownego „uzdrowienia”. Warto dokonać przeglądu jednostek chorobowych, które są powodem do zwolnienia. Warto poznać w ten sposób przyczyny i zastanowić się jak tym chorobom zapobiegać. Poznać strukturę wiekową, stanowiskową, stażową osób korzystających ze zwolnienia lekarskiego. Warto myśleć o lekarzach uprawnionych do wydawania zwolnień, że kierują się profesjonalizmem i dobrem pacjenta podejmując decyzję o czasowym odizolowaniu go jako potencjalnego zagrożenia dla zdrowia innych osób ze środowiska zawodowego. Nie wolno lekceważyć konsekwencji wynikających z wykonywania przez chorego policjanta jego obowiązków. Posiada on przecież broń, której może użyć. Może stosować środki przymusu bezpośredniego. Ta służba wymaga koncentracji, zdolności psychofizycznych o szczególnym charakterze. Choroba bez wątpienia ma na to wszystko wpływ. Skutki złego stanu zdrowia mogą mieć nieobliczalne konsekwencje dla samego policjanta, jak i dla tych, wobec których podejmuje swoje czynności.

To złożone zjawisko wymaga uwagi i racjonalności. Rozwiązania populistyczne i powszechne dla innych zawodów tu nie przystają. Nie obowiązują tutaj powszechne kryteria zdrowotne. Inne są też wymagania jak m.in. gotowość do wypełniania słów ślubowania, które składa każdy  policjant: „strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia …”.

Nie piszmy o tych, którzy pełnią tą służbę jak o symulantach czy przestępcach. Na podstawie nieustalonej liczby przypadków i domniemań nie twórzmy atmosfery nieufności i podejrzeń. Poszukujmy racjonalnych rozwiązań, nie unikając rzetelnej oceny opartej o dowody. Wielu policjantów poczuło się dotkniętych i z pewnością nie zasłużyło sobie na sformułowane w artykule tezy. Są z pewnością dowody na to, że nawet wtedy, kiedy chorują potrafią podejmować służbę, a korzystają ze zwolnień wtedy, kiedy jak każdy człowiek najzwyczajniej w świecie odczuwają skutki choroby uniemożliwiające im właściwe wykonywanie czynności.

Przewodniczący

ZW NSZZ P woj. śląskiego

asp.szt.Roman Wierzbicki

 
 

Skomentuj:
B
i
u
Quote
Code
List
List item
URL
Imię lub Nick *
Email (Do weryfikacji komentarza)
Kod z obrazka   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij