Radiowozy stoją bo policja nie ma kasy na naprawy
Poniedziałek, 04 Styczeń 2010 09:04

Żeby policja była choć trochę widoczna na ulicach, komisariaty zaczęły wypożyczać wozy z wydziałów operacyjnych...

Żeby policja była choć trochę widoczna na ulicach, komisariaty zaczęły wypożyczać wozy z wydziałów operacyjnych, co z kolei utrudnia pracę oficerom, którzy na co dzień rozpracowują handlarzy narkotyków, oszustów czy złodziei aut. - Niektóre akcje trzeba było wstrzymać - przyznaje jeden z funkcjonariuszy.

W najgorszej sytuacji jest Grupa Szybkiego Reagowania. To specjalna jednostka katowickiej policji przeznaczona do nagłych telefonicznych wezwań. Jej członkowie uczestniczą w interwencjach związanych z bójkami, awanturami domowymi, zatrzymują złodziei i groźnych przestępców. Kilka tygodni temu osiem z dziewięciu wozów GSR-u stanęło jednak w miejscu. - Ściągaliśmy auta z komisariatów, które same muszą pożyczać wozy. Inaczej chłopaki jeździłyby na rowerach - mówi nasz informator.

Tuż przed świętami śląska policja dostała pieniądze na spłatę zaległych rachunków oraz zobowiązań wobec policjantów. Część z nich przeznaczono również na najpilniejsze naprawy. Wczoraj furgonetki GSR-u przeszły przegląd i wkrótce trafią na ulicę. - Mamy nadzieję, że pieniędzy wystarczy też na naprawę pozostałych aut - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.

Zdaniem Romana Wierzbickiego, przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach, ta sytuacja to efekt wprowadzonych przed paru miesiącami oszczędności. - Nasi przełożeni kładą teraz nacisk na to, aby za mniej robić więcej. Zapominają jednak, że są wydatki, które trzeba ponieść. Przecież radiowóz bez przeglądu technicznego nie może wyjechać na ulicę - mówi Wierzbicki. Jego zdaniem taka sytuacja negatywnie odbija się na wizerunku policji, bo ludzie muszą długo czekać na interwencje. - A przecież nie powinno ich obchodzić, że nie mamy pieniędzy na remonty. Chcą szybkiego i skutecznego działania - podkreśla szef policyjnych związków.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice