|
W sprawie przeniesienia krzyża spod Pałacu Prezydenckiego głos zabrała na antenie radia TOKFM także Julia Pitera: - To niesłychanie i bardzo ciekawe, że na czele takich ruchów stoją jacyś byli milicjanci, funkcjonariusze jakichś służb, ludzie, którzy mieli konkretne usytuowanie w okresie PRL po stronie władzy, i to tej tajnej – powiedziała w radiu TOK FM Julia Pitera. Minister do spraw walki z korupcją skomentowała w ten sposób protesty obrońców krzyża stojącego przez Pałacem Prezydenckim. - Zawsze zastanawiam się, czy ci ludzie doznają ekspiacji, i dzisiaj bronią wartości religijnych, z którymi kiedyś walczyli, czy też mają we krwi to, że zawsze muszą prowokować i skłócać ludzi ze sobą - mówiła Julia Pitera. - W każdym razie, jeśli politycy funkcjonują w takim otoczeniu, a jednocześnie mówią, że walczą o wolność i i demokrację, to chyba jest jednak coś nie w porządku – dodała posłanka PO. Zdaniem Pitery, należy "w porozumieniu z Kościołem ustalić miejsce", w które należałoby przenieść krzyż. – Krzyż to symbol wiary, więc jest to też sprawa Kościoła. Kościół powinien dbać o krzyż, by nie stawał się on symbolem walki politycznej. Nikt nie walczy z krzyżem, ale trzeba pilnować porządku, także konstytucyjnego - dodała. Według minister, "spiskowy sposób komunikowania się adwersarzy politycznych podsyca spór" o katastrofę pod Smoleńskiem. – Każdy tekst polityków PiS podgrzewa spór. Przez ten cały czas nie odpowiedzieliśmy sobie tylko na jedno pytanie: Jeśli ta katastrofa to był zamach, to kto miałby z tego interes? – pytała retorycznie posłanka PO. (jp) TOK FM, PH/10:17
|