|
Artykuł dyskusyjny „Szlag mnie trafia …” Siedzę, patrzę, słucham i zastanawiam się, w jakim kraju żyję. Dwóch oszołomów paraliżuje prace Sądu Najwyższego. I co ? Sąd przerywa posiedzenie i „grzecznie wychodzi z sali”. A przecież takie zachowanie, jak tych dwóch, to oczywiste naruszenie prawa. Grupa „obrońców krzyża” (dobre sobie – obrońcy krzyża) uniemożliwia praworządne działania. To też ewidentne naruszenie prawa. I co? Służby porządkowe bezradne, a decydenci rozkładają ręce. To nie ich sprawa. A czyja do cholery? Notabene, jak tak dalej pójdzie, to placu przed Pałacem Prezydenckim będą strzec wszyscy funkcjonariusze stołecznego garnizonu. Słucham radiowej „Trójki” (a słucham jej odkąd pamiętam) i co słyszę? Te„nowe, mądre gadające głowy” (pojawiają się tam od pewnego czasu) - „tamtych” nazywają obrońcami krzyża, a uczestników legalnej, bądź co bądź, manifestacji – hołotą, motłochem, chamami, satanistami… To już nie można mieć innych zapatrywań i poglądów. Co to jest? Wyłączam radio i zaklinam się po raz kolejny, że już „Trójki” nigdy nie będę słuchał. Wszystkiego jednak nie da się wyłączyć tak, jak radia. Więc co, no tak najzwyczajniej w świecie, szlag mnie trafia… Jestem policjantem, o policyjnych sprawach piszę i mówię. Tu dopiero szlag mnie trafia. Mądraliński Pan Doktor z KGP wypisuje na łamach „mojej ulubionej policyjnej gazety” jakieś brednie, jak to poprawiamy efektywność (nr 7/2010, str. 11). Jaką efektywność, jaka duża komenda miejska, jaki audyt i analiza struktur? Wie Pan, jak to było (przynajmniej w szkołach)? W pierwszej kolejności musieli odejść tzw. „trzydziestolatkowie” i nie było żadnego gadania. U nas na szczęście było ich tylko trzech, ale każdy chętnie by jeszcze trochę „posłużył” (wiem, bo z nimi rozmawiałem). Potem ci, którzy „zgłosili się na ochotnika” i wreszcie ci wskazani przez przełożonych. Łącznie jakieś 90 osób, 1/3 stanu etatowego szkoły (Katowice). A co było motywem przewodnim tego „poprawiania efektywności”? Pomysły „racjonalizatorskie” jednego pułkownika w policyjnym mundurze, teraz już w nagrodę generała (tak po prawdzie to ten Pan najchętniej pozbawiłby nas wszystkiego, czego tylko dałoby się policjanta pozbawić – i to ma być mój szef, szef „firmy”!!!). Na czym polegała ta racjonalizacja? Na wydębieniu jak największych oszczędności. Czyim kosztem? Oczywiście policjantów. I zaczął się wyścig szczurów, jeden przez drugiego zaczęli osiągać coraz lepsze „progi satysfakcji”. Ten nie kupił książek, tamten środków czystości, kierowca, żeby obniżyć koszty transportu, stawał się zaopatrzeniowcem, „przywileje” były wypłacane z kilkumiesięcznym opóźnieniem, w diabły poszła 1/3 nagrodówki. Reforma po byku. Ale tam na górze wykazali, jacy są sprawni i oszczędni. „868 etatów przekazanych w dół – efekt modyfikacji struktur w szkołach policyjnych i KGP”. Pan chyba kpi i uważa nas za kompletnych idiotów (zwracam się do Pana Doktora z KGP). Bo jeśli tak, to ze szkół w ciągu dwóch miesięcy, podkreślam, dwóch miesięcy, odeszły 563 osoby, a z KGP w okresie niemal półtora roku, też podkreślam, półtora roku - 305 osób (868 – 563). Zresztą ta Pana wyliczanka jest całkiem do dupy, nie wiem, z czego ma Pan doktorat, ale na pewno nie z matematyki. Wyliczanka - KGP: 274+92=366 (a nie 376). W tym 60 funkcjonariuszy z KGP wróciło do Oddziału Prewencji Policji KSP (tak Pan pisze).Wyliczanka- Szkoły:337+226=563. Razem: 563+366=929 (chyba, żeby odjąć tych 60 policjantów z OP, ale miało być z nimi, zresztą i tak wychodzą zupełnie inne liczby...). Jakby jednak nie liczyć, jedno jest pewne, tak zwana „modyfikacja centralnych struktur Policji” tak naprawdę została przeprowadzona głównie kosztem szkół. Bo cóż to za reorganizacja, jeśli z „firmy” liczącej ponad 3000 pracowników (za cholerę nie mogę się doliczyć, ile tak naprawdę osób jest zatrudnionych w KGP) odchodzi 300. Przypominam: ze Szkoły Policji w Katowicach 90 z 300 w ciągu dwóch miesięcy. Zastanawia mnie też ten audyt w KGP, bo jeszcze w grudniu 2009 roku („Dziennik-Gazeta Prawna” – 1.12.2009 r.) Komendant Główny Policji publicznie stwierdził, że z audytu w KGP wyszły nici. (Dla przypomnienia – audyt: kontrola przedsiębiorstwa pod względem finansowym i organizacyjnym, wycena jego majątku oraz analiza perspektyw jego rozwoju, przeprowadzona przez ekspertów).Pewnie w KGP przeprowadzali ten audyt tacy sami „eksperci” jak w szkołach. I jeszcze jedno. Bardzo, ale to bardzo jestem ciekaw, iluż to tych dyrektorów, naczelników i kierowników sekcji z KGP trafiło na stanowiska wykonawcze w komendach miejskich i powiatowych? Nie jest tajemnicą, że największe potrzeby kadrowe są od lat w komisariatach. Bo to tak naprawdę są jednostki policyjne funkcjonujące na pierwszej linii. A tu co się okazało? Kiedy w zeszłym roku przyszło „oddawać wakaty”, to gdzie ich było najwięcej? Ano jakimś dziwnym trafem właśnie w komisariatach. Pogratulować tak „owocnej” roboty kadrowej... No i jakże może być inaczej, szlag mnie trafia… Inny „doktor – spadochroniarz” (tak w ogóle to nie mam nic do doktorów), prawie jak ci sławetni „cichociemni”, wpada na rok czy dwa do szkoły, rozpieprza, co się da (choć wielu ludzi od podstaw budowało tę szkołę przez jedenaście lat, a w niespełna dwa miesiące, „w drodze wyróżnienia”, z niej wyleciało), donosi sam na siebie do BSW i w nagrodę zostaje dyrektorem (jak się okazuje, wcale nie trzeba być najlepszym w konkursie), a jakby tego było mało, to w drodze takiego „super szczególnego wyróżnienia” dostaje jeszcze dwa medale: Za Zasługi dla Województwa Śląskiego i Za Zasługi dla Obronności Kraju. Mistrzostwo świata. Pogratulować ... No i wykrakałem (było mało). Jak wieść niesie, Doktor nie jest już dyrektorem. Ponoć wraca na stare śmieci do katowickiej szkoły?! Jakieś koszmarne déjà vu. Teraz to dopiero człowieka może szlag trafić ... Inny, ostatnio mój „ulubiony” doktor ( ja naprawdę nic nie mam przeciwko doktorom, znam kilku osobiście, fajni ludzie, ot choćby ten, który z pasją prowadzi zajęcia z taktyki i technik interwencji w naszej szkole, albo ten, który jest naczelnikiem wydziału prewencji w jednym z katowickich komisariatów), ten który mnie ponoć zwalniał z funkcji rzecznika prasowego, bo po sześciu latach go olśniło, że nie można łączyć tej funkcji z funkcją przewodniczącego związku zawodowego ( co za błyskotliwość). Szkoda tylko, że stało się to po konferencji prasowej, podczas której ośmieliłem się powiedzieć, że słuchacze na zajęciach pchają radiowóz, który w ramach oszczędności został wycofany z użytkowania i nie można w nim nawet włączyć sygnałów. Było tam jeszcze (na tej konferencji) trochę innych ciekawych historii. Problem w tym, że wszystkie prawdziwe. Byłem rzecznikiem, nie jestem. Niech mu będzie, ale tak naprawdę, to szlag mnie trafia … Mam jeszcze paru innych „ulubieńców”. Ot, choćby tego byłego dyrektora od ubiegłorocznego mundurowego zamieszania. I żeby tylko to... Dokładam jeszcze zakup „rewelacyjnych” autobusów Ciaccamali. Zapewniam, że to i tak nie są wszystkie „dokonania” tego Pana (o najnowszych można przeczytać w dodatku do stołecznego wydania „Gazety Wyborczej”). Ale tak to już jest, jedni dostają w dupę za byle gówno, a Pan Dyrektor „na chwilę do przechowalni”, a potem na zastępcę komendanta wojewódzkiego. Oczywiście nie mógłbym pominąć pewnego Z-cy Dyrektora (jest nim do tej pory), który na odprawie rocznej w Szkole Policji w Katowicach reformował szkolnictwo policyjne. Jak? Ano bardzo, bardzo prosto. Po co szkolić kilka razy tego samego przewodnika psa? Wystarczy wyszkolić samego psa. I oszczędności gotowe. No i co? Nic. Pan Dyrektor dalej, jak reformował, tak reformuje. Zresztą nie tylko szkolnictwo. Jednak „szlagierem sezonu” (przynajmniej dla mnie) jest nominacja innego byłego dyrektora. Pamiętam go szczególnie (zresztą nie tylko z tego powodu), bo parę lat temu beształ nas w Katowicach jak gówniarzy, za nic byli mu oficerowie, za nic ludzie z siwizną na skroni. Ot, chciał przypieprzyć, to i przypieprzył.A teraz. Proszę, pełnomocnik Komendanta Głównego Policji ds. Ochrony Praw Człowieka. Tak, najważniejszy jest człowiek. Prawda? Śmiechu warte. Who is who ? Niech to będzie taka mała „zgaduj – zgadula”. Sami zgadnijcie... Ja wiem, kto to, ale nie powiem, bo i bez tego szlag mnie trafia … Więc tak siedzę i patrzę, jak jeden drugiemu włazi w dupę (uczestniczyłem ostatnio tu i ówdzie w obchodach Święta Policji, oj naoglądałem się, naoglądałem) komendant burmistrzowi, burmistrz komendantowi ... itd., itp. Tylko takim jak my nikt nie chce włazić w tyłek. (Żebym był dobrze zrozumiany, to nie jest propozycja, o jakiej co poniektórzy mogliby sobie pomyśleć). Ale jak przyjdzie co do czego, to większość z tych „wielkich mądrali” nie potrafi samodzielnie zdania sklecić. Tak od siebie, „z główki”. Przez jedenaście lat pisałem „swoim mądralińskim” wystąpienia na różne okazje i czasem nawet nie potrafili ich poprawnie przeczytać. No, ale to oni ciągle są w obiegu, wygrywają te, pożal się Boże, konkursy. I tak karuzela się kręci. A mnie co? Nie mylicie się, szlag trafia… Można by tak bez końca. Tylko po co. Pisałem i pisałem, mówiłem i mówiłem, szczególnie na temat tych „niby zmian w Policji” (zresztą zostałem do tej dyskusji zaproszony – prawda, Panie Generale?). Ale z nimi (tymi zmianami) to tak, jak z reformami systemu finansów publicznych i systemu emerytalnego. Wszyscy wiedzą, że jak tego nie zrobimy, to kiedyś to wszystko pierdyknie. Ale i tak tego nie robimy, a właściwie nie robią. Bo wybory za wyborami, bo trzeba by może walnąć w swoich kolesiów. Po co się narażać. Może jakoś to będzie. No cóż, pozdrawiam tę całkiem sporą armię mistrzów demagogii, hipokryzji, zakłamania i obłudy. Oni przecież znają się na wszystkim, na wszystko mają gotową odpowiedź. A skoro tak, to bawcie się dobrze. Powiecie, donkiszoteria. Nie mylicie się – klasyczna donkiszoteria. Ale mimo to, wciąż mam nadzieję, że wreszcie znajdzie się ktoś odważny i pierdolnie w ten wiatrak tak, że aż wióry polecą. podinsp. Jacek Kosmaty PS. Brawo Paweł Kukiz. Tyle tylko, że tego „wołania”, Panie Pawle, nikt nie słucha. Próbuję tak „wołać” publicznie, z otwartą przyłbicą, od dwóch lat. I co ? Zawsze zamiatają pod dywan i cicho sza …
(Autor jest przewodniczącym Zarządu Szkolnego NSZZ Policjantów Szkoły Policji w Katowicach i członkiem Zarządu Głównego NSZZ Policjantów.)
|