|
W budżecie na 2011' rząd chce zaoszczędzić ok 45 mld zł. Cel ten zamierza osiągnąć m.in. poprzez podniesienie stawki VAT z 22 do 23%, obcięcie o połowę zasiłku pogrzebowego, podwyższenie akcyzy na papierosy i opodatkowanie banków. Im bliżej terminu przedstawienia budżetu na 2011 rok, tym ciekawsze są prezentowane przez polityków i ekspertów kocepcje, mające na celu zapewnienie większych wpływów do budżetu i obniżenie deficytu budżetowego.Według rządowego tzw. wieloletniego planu finansowego przyszłoroczny deficyt budżetowy winien mieścić się w przedziale 40-45 mld zł. Ostatnio MF przedstawiło projekt z deficytem rzędu 40,2 mld zł. Warto tu dodać, że w tym roku deficyt ma wynieść 48,3, czyli o 3,9 mld zł mniej niż zakłada ustawa budżetowa. Dotąd rząd zaproponował na przyszły rok stosunkowo niewielkie zmiany w podatku VAT (wzrost z 22 do 23%), które mają dać ok. 5,5 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu. Opozycja jako alternatywę zaproponowała opodatkowanie banków. Jest oczywistym, że te propozycje nie wystarczą. Wzrośnie więc także akcyza na papierosy (rząd mówi o wzroście o 4 proc., producenci ostrzegają, że tak naprawdę będzie to ok. 7 proc.). Nie będzie podwyżki płac w budżetówce (dostaną ją tylko nauczyciele). Obniżony o połowę ma być zasiłek pogrzebowy. Ministerstwo Finansów zdradziło też, że w najbliższych latach nie wzrośnie kwota progu dochodowego z ustawy o podatku od osób fizycznych, nie ma więc co liczyć także na wzrost limitów zapisanych tam ulg. Przedsiębiorcom mają być odebrane możliwości odliczania podatku od paliwa. Zamierza się ograniczyć liczbę państwowych urzędników i zlikwidować rządowe ośrodki; czyli tzw. gospodarstwa pomocnicze. Planuje się także zmniejszenie wydatków na armię. Rząd zaproponował też księgowy zabieg, a jest nim zmuszenie samorządów i państwowej administracji do korzystania ze wspólnego konta w Banku Gospodarstwa Krajowego. Obniży to dług o ok. 10 mld zł. Z dotychczasowych informacji wynika, że rząd nie ruszy wydatków sztywnych (stanowią 3/4 budżetu) w tym emerytalnych. Można odnieść wrażenie, że rząd w przededniu podwójnych wyborów zamierza „ciułać” oszczędności w różnych miejscach gospodarki, jednak nie należy spodziewać się działań tam, gdzie znaczne oszczędności można znaleźć. Po rządowej informacji dot. podwyżki VAT z 22% do 23% opozycja przedstawiła alternatywne rozwiązania dotyczące opodatkowania banków. Propozycje te były zaprezentowane po hasłem uniknięcia podwyżek kosztów utrzymania, co jest oczywiste przy podniesieniu VAT o 1%. Wg PiS wprowadzając podatek w oparciu o ich propozycję można ściągnąć do budżetu ok. 7,1 mld zł, natomiast wg koncepcji SLD budżet uzyskałby ok. 3 mld zł wpływów do budżetu. Te różnice są związane z proponowanym sposobem naliczania podatku. Jednak nie należy mieć złudzeń co do skutków, bo ten podatek banki z całą pewnością przerzucą na opłaty bankowe od operacji finansowych i w konsekwencji zapłacą go klienci. Jak widać niemal każdy ruch oszczędnościowy rządu skanalizuje się ostatecznie w kieszeni statystycznego Kowalskiego, który nie ma żadnych możliwości ucieczki z kosztami, oszukania fiskusa, czy wyboru takiego banku, który by go nie grabił. Jedyny psikus, jaki możemy rządowi w tej sytuacji zrobić, to umrzeć jeszcze w tym roku - przed obniżeniem zasiłku pogrzebowego. (jp) dane: eGospodarka.pl
|